Moja przygoda z muzyką sięga
ostatnich lat szkoły podstawowej, wtedy to zacząłem wydobywać pierwsze
dźwięki z mojej rosyjskiej gitarki klasycznej - jakże ona brzmiała!!!

Na
początku szkoły średniej miałem już pierwszą gitarę
elektryczną, która była naprawdę przyzwoitym instrumentem i
przyprawiała

mnie o wielką dumę… mogłem wreszcie zagrać riffy
Metallicy, a mama
mogła spłacać za nią raty przez następne 24 miesiące…
Blues wtargnął w
moje życie bardzo niepostrzeżenie, początkowo poprzez
rodzimych wykonawców, takich jak chociażby miejscowa
KASA CHORYCH,
którą w lokalnych klubach mogłem na żywo podziwiać.
Następnym krokiem był blues w wykonaniu angielskim, min.
Erica
Claptona,
Cream oraz
Johna Mayalla.
Dalsze poszukiwania
zaprowadziły
mnie nigdzie indziej, tylko za ocean… i to było to!!! Jak usłyszałem
pierwszy raz
Steviego, nie
rozumiałem jeszcze jego gry, ale czułem
jakąś fenomenalną siłę, która z niej emanowała i docierała do
najdalszych zakamarków mojej duszy…
Jimiego
w ogóle wtedy nie
pojmowałem…za to
Scott Henderson
mnie powalił na kolana, słuchałem
tylko jednej płyty
„Tore Down House” dzień i noc przez ponad rok.
No i
tak dzień po dniu przechodziłem następne szczeble wtajemniczenia
bluesowego…i trwa to po dziś dzień.
W muzyce od zawsze fascynował mnie tzw. feeling,
sposób w
jaki artysta
potrafi przekazać swe emocje, technika zawsze była gdzieś obok.
Blues
jest sztuką przekazywania emocji, tych, które, na co dzień ukrywam
głęboko przed światem, daje możliwość przeżycia pewnego rodzaju
„katharsis”, i dlatego tak mnie fascynuje. Nie narzuca ograniczeń, daje
całkowitą swobodę wyrażania siebie, w pełni, takim, jakim jestem, bez
przekłamania i maksymalnie

szczerze.
Blues to nie tylko muzyka - to moja
droga życia.
Aktualny sprzęt ,którego używam to :
Gitary: Fender Custom Shop Relic 56' Stratocaster, Fender Custom Shop
67' Telecaster
Combo: Fender Vibro King.
Do tego zestawu podpinam ciągle zmieniające się dziwaczne kostki, które
lubię notorycznie zmieniać i kolekcjonować (takie lekkie zboczenie -
nie
pije, to chociaż kostki zmieniam...).